Kolędowanie
Kolęda z kobyłką

Jej akcja polegała na improwizacji. Kobyłce towarzyszyły najczęściej postacie Żyda i dziada. W grupie bywali także muzykanci, a tam, gdzie na zakończenie śpiewano kolędy dla dziewcząt występowało dwóch lub czterech żołnierzy.
Kostium głównej postaci stanowiła drewniana głowa konia na długiej szyi przymocowana do obręczy najczęściej robionej ze starej opałki, z dwoma pasami, które kolędnik zakładał na ramiona. Sam ubrany był w sukmanę lub płótniankę, na głowie nosił magierkę. Wyglądem różnił się więc od innych postaci mediacyjnych występujących w kolędach.

Dziad miał cechy typowe dla tej postaci, a więc garb wypchany słomą lub grochowinami, przepasany słomianym powrósłem, nosił torbę i kij. Przebranie żyda nawiązywało do ubrania jakie było wówczas powszechnie przez nich noszone.

Kolędę zaczynali zwykle muzykanci, którzy wchodząc grali skoczną melodię. Wtedy do izby wpadał konik z dziadem. Koń improwizował, skakał po ławkach, stołkach, łóżku, wskakiwał na piec, tańczył, bił także domowników słomianym harapem. Nieraz narobił dużo szkody. Jego harce trwały kilka minut, po czym wybiegał do sieni, a dziad upominał się o datek.

Od tego widowiska wyraźnie odbiega kolęda na Pogórzu Wybijał się tu wyraźnie witalny charakter kobyłki. I podobnie jak w kolędzie z turoniem, jej osłabienie i ponowny powrót do pełni sił.

Wchodząc kolędnicy śpiewali:

Ukłoń się ciojsiuniu
A ty jegomości
Niech dozna, niech dozna
Twojej skłonności.
A u naszej kobyliny jazda, jazda!
A ty mi dobroczyńku gazda, gazda!

W tym czasie kobyłka skakała po izbie, a dziad usiłował ją wypędzić "palicą". W Harcie śpiewano:

Ej! U naszej kobyliny jazda! Jazda!
Nie żałujcie podkówki gazda, gazda,
Zacinaj, podcinaj, kobylinie owsa daj!
Trzeba naszej kobylinie siana, siana,
Żeby nasza kobylina jadła
Trzeba naszej kobylinie owsa,
Żeby nasza kobylina rosła.
Trzeba naszej kobylinie pieniędzy,
Żeby miała kantarek mosiężny.

Po tej pieśni dziad klękał na środku izby i odmawiał "dziadowski" pacierz będący parodią modlitwy. Po pacierzu następował targ dziada z żydem o kobyłkę polegający w dużej mierze na improwizacji. Scenę tę kończył "litkup" – stary zwyczaj polegający na wypiciu kieliszka wódki na potwierdzenie transakcji.

Następnie Żyd usiłuje wsiąść na kobyłkę, ale ta osłabiona pada. Wtedy "leczono" zwierzę np. upuszczając mu krew (Haczów). W wyniku tych zabiegów kobyłka zdrowiała.
Na zakończenie śpiewano:

Wychodź ciojsiuniu na pole,
Bo nie ma owsa w stodole,
Bo nie ma owsa, ani kłos
Wychodź ciojsiuniu bo już czas.

Pieśń ta ma wyraźnie wegetacyjny charakter wskazujący na magiczny charakter zarówno obrzędu jak i postaci kobyłki. Kolęda nawiązuje do praktyk magicznych znanych bardzo szeroko. Taka rozbudowana forma tej kolędy należała już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku do rzadkości. Zwykle kolęda ograniczała się już do "wygłupów". Nie występowała samodzielnie ale towarzyszyła "herodom".

 

Posłuchaj audycji . . .

Godnie Święta

Karnawał i Zapusty

Wielkanoc

Zwyczaje przełomu wiosny i lata

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Zaduszki i inne obrzędy jesieni i zimy

O projekcie

Zgromadzony tu materiał urwala ginące dziedzictwo kulturowe Podkarpacia, popularyzuje kulturę ludową oraz zachowuje jej wartości poprzez dokumentowanie i udostępnienie dorobku twórców ludowych.

Zawiera unikatowe nagrania inscenizacji obrzędów związanych z kalendarzem obrzędowym w regionie. Są to zwyczaje w większości już ginące i dzięki realizacji projektu zostaną zachowane dla przyszłych pokoleń.

 

Skontaktuj się z nami