Obrzędy weselne
Swaszczyny

Podobnie jak drużby, urząd "swaszki" był bardzo ważny, dlatego była nią przeważnie starsza gospodyni, niekiedy krewna pana młodego. Swaszka piekła kołacze, "szyszki" czyli ozdobne pieczywo, które rozdawała między gości, a które także rozrzucano między widzów jadąc do kościoła. Często jednak jadąc rozrzucano "popluwaczki" - okrągłe lub w formie kulek pieczywo. "Swaszka" podejmowała drużbę, swatów i muzykantów.

"Swaszczyny" rozpoczynały się odegraniem pod oknami jej domu. Na "swaszczynach" swaszka łączyła w pary drużbów i drużki. Wprawdzie dobrze wiedziano kto z kim ma się bawić, ale było przyjęte, że trzeba było na siłę wyciągać na środek izby młodych, którzy od tej pory tańczyli ze sobą. Wielkim wstydem było, jeśli dziewczyna odmówiła tańca z drużbą. Zabawa trwała parę godzin po czym udawano się do domu młodego na "młodziny".

"Swaszka" traktowana była w sposób szczególny. Jej poświęcano najwięcej przyśpiewek, a w niektórych okolicach na Pogórzu wyjeżdżali po nią wozem "swacia", drużki i muzykanci. Z tyłu wozu doczepione były włóki, na których zwykle wożono w pole pługi i brony. Sadzano na nie "Iwaszkę", a woźnica dotąd jeździł po drodze i "zbyrkach", aż jej nie wywrócił. Czasem taka jazda kończyła się dla niej licznymi potłuczeniami, ale sama "swaszka" nie wyobrażała sobie, by ją w inny sposób dowieziono na wesele.

 

Posłuchaj audycji . . .

Czary, mary...

Wesele Grodziskie

Lamenty pogrzebowe

O projekcie

Zgromadzony tu materiał urwala ginące dziedzictwo kulturowe Podkarpacia, popularyzuje kulturę ludową oraz zachowuje jej wartości poprzez dokumentowanie i udostępnienie dorobku twórców ludowych.

Zawiera unikatowe nagrania inscenizacji obrzędów związanych z kalendarzem obrzędowym w regionie. Są to zwyczaje w większości już ginące i dzięki realizacji projektu zostaną zachowane dla przyszłych pokoleń.

 

Skontaktuj się z nami